Translate

31 stycznia 2016

Czas decyzji

Czasami faktycznie potrzeba tylko kogoś, kto jedynie lekko popchnie, lub czegoś, co zainspiruje i sprawi, że wątpliwości po prostu znikną. Jestem raczej dość niezdecydowana, a wszelkie decyzje przeważnie odkładam na ostatnią chwilę i tak mam ze wszystkim. W zasadzie zawsze potrzebowałam dodatkowego bodźca, który by mi pomógł podjąć ostateczną decyzję. Nie inaczej było w przypadku mojego wyjazdu.


27 stycznia 2016

Dalej niż najdalej

Można powiedzieć, że do tej pory zwiedziłam już kawał Europy. Do niektórych miejsc chętnie bym powróciła, a o innych lepiej bym już lepiej nie wspominała. Podróży w pojedynkę nie mam na swoim koncie zbyt wiele. Będę to nadrabiać, bo tak najlepiej się zwiedza, kiedy nie pogania wycieczka ani rodzina. 



23 stycznia 2016

Kiedy zaczyna się szaleństwo

O podróży na rajską plażę albo po prostu do gorącego kraju marzyłam od zawsze. Jest to marzenie szczególnie silne, bo jestem stworem z natury ciepłolubnym. Nawet bardzo. Tak bardzo, że czasami nawet myślę, że urodziłam się w złym miejscu na Ziemi, że to nie tu powinno dziać się moje życie. „Za zimno!” - zbyt często można ode mnie usłyszeć te słowa. Przy temperaturze powyżej 30ºC ja dopiero zaczynam szczęśliwie funkcjonować. Szaleństwo! Albo dopiero początek szaleństwa.

Decyzję o mojej wyprawie podjęłam po części spontanicznie, a po części wierzę, że ta wyprawa jest mi pisana i tak po prostu miało być. Zawsze wiedziałam, że w końcu tam pojadę. Zawsze marzyłam, żeby tam jechać. Zawsze bardzo chciałam tam jechać. Zawsze zawsze zawsze. Trzy razy Zet. To było tylko kwestią czasu... i pieniędzy, aż w końcu ruszę. I ruszam.