Translate

27 stycznia 2016

Dalej niż najdalej

Można powiedzieć, że do tej pory zwiedziłam już kawał Europy. Do niektórych miejsc chętnie bym powróciła, a o innych lepiej bym już lepiej nie wspominała. Podróży w pojedynkę nie mam na swoim koncie zbyt wiele. Będę to nadrabiać, bo tak najlepiej się zwiedza, kiedy nie pogania wycieczka ani rodzina. 



Podróże zaczęłam już będąc dzieckiem. Mając 7 lat byłam w Atenach i jadłam lunch na Olimpie.



Po zjeżdżeniu Polski wzdłuż i wszerz, 10 lat później pojechałam na wycieczkę do Berlina.


Mając lat 17 byłam we Francji - w Bretanii i Normandii oraz zwiedzałam zamki nad Loarą. Było naprawdę pięknie.


Trafiłam do Kopenhagi i przeprawiłam się najdłuższym mostem na świecie łączącym dwa państwa do Malmo.


Byłam też w Wiedniu, Pradze, Bratysławie, Brukseli. Jeździłam na nartach we włoskich Alpach i moczyłam stopy w oceanie na francuskiej plaży. Wielokrotnie opalałam się nad Morzem Śródziemnym. Zjeździłam też Polskę od morza po góry.

Mam zaledwie dwie samotne wyprawy na swoim koncie. Mając 19 lat sama pojechałam pociągiem do Amsterdamu. 16 godzinna podróż była męcząca, ale wyprawa zdecydowanie była tego warta. 


Byłam też na wycieczce z Turcji na greckiej wyspie Kos. Jestem fanką antycznej Grecji, więc szczęśliwa biegałam po ruinach Asklepieionu. 


Z Europy wyjechałam tylko dwa razy. Mając 8 lat byłam w Tunezji i pamiętam, że było naprawdę gorąco, a muezzin śpiewał naprawdę głośno. 

Sama najdalej byłam w Turcji i tam widziałam pozostałości po jednym z 7 cudów świata - Mauzoleum w Halikarnasie.



Jednak ta wyprawa zdecydowanie różni się od każdej z moich dotychczasowych podróży. Jeździłam już sama, ale nigdy tak daleko... i nigdy na tak długo. W końcu postanowiłam zostać prawdziwym podróżnikiem i doświadczyć czegoś więcej. Na własne oczy chcę zobaczyć kraj do którego jadę, chcę zagłębić się w jego fascynującą kulturę. Na własnej skórze chcę doświadczyć codziennego życia, chcę zrozumieć mentalność tamtejszych ludzi. Na czas mojego pobytu chciałabym być jak jedna z nich.

Wyjeżdżam za 25 dni i zostanę tam aż do czerwca. Przez trochę ponad trzy miesiące będę poznawać, doświadczać, uczyć się. Wiem już naprawdę sporo, ale to dla mnie ciągle za mało. Jestem głodna - chcę wiedzieć wszystko i wszystko zrozumieć. Mam nadzieję, że ta nieśmiała fascynacja to dopiero początek. Wiem, że się nie rozczaruję...

Bo Indonezja jest w moim sercu już od siedmiu lat i w końcu najwyższy czas tam jechać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz