Translate

16 kwietnia 2016

Candi Prambanan

Będąc w Jogjakarcie koniecznie trzeba odwiedzić pobliskie świątynie Borobudur i Prambanan. Czytałam o nich już dawno temu i zawsze chciałam je zobaczyć. Moje trzy dni w Jogjy były ściśle zaplanowane. Głównym celem wyprawy było wesele w Magelang, o którym możecie przeczytać w poprzednim poście, ale na szczęście obie świątynie znalazły się w moim planie podróży. Kolejne marzenie spełnione.

When you are in Jogjakarta you must see two famous temples – Borobudur and Prambanan. I read about them long ago and I have always wanted to see them since then. My three days in Jogja were quite busy scheduled as the main purpose of our visit there was the wedding in Magelang and you can read about it in my previous post. Luckily, we found some time to visit both temples. Another dream came true.




Moja wyprawa do Jogjakarty była dość stresująca już od momentu kiedy tylko otworzyłam oczy w sobotę rano. Zaspałam! Miałam 15 minut do przyjazdu taksówki. Miałam jechać na lotnisko z koleżanką Yayan. W ogóle nie usłyszałam budzika. Cudem się wyrobiłam, bo na szczęście zapobiegawczo spakowałam swój plecak wieczorem.

My trip to Jogja was quite stressful from the very start. Actually, from the moment when I opened my eyes on that Saturday morning. I overslept! I had just 15 minutes left for the arrival of taxi. I was to go to the airport with my friend Yayan. I have not heard my alarm at all. It is a miracle I made it on time. Probably because I had packed my backpack the previous evening. Just in case.

Jednak to nie był koniec sensacji. Na lotnisku jeszcze musiałyśmy poczekać na Novitę, która utknęła w korku. Dżakarta słynie z korków, ale kto by się ich spodziewał o 7 rano w sobotę. Dosłownie w ostatniej minucie udało nam się przejść przez odprawę. Potem czekałyśmy na komunikaty o naszym porannym locie Batik Air. Nic. Cisza. Obsługa lotniska kazała czekać. Aż na 3 minuty przed odlotem usłyszałyśmy final call. Dla nas. Wołali nas na samolot, który lada moment miał startować. To był sprint życia. Zdążyłyśmy. Doleciałyśmy.

But it was not the end. At the airport we needed to wait for my another friend Novita. She got stuck in a traffic jam. Jakarta is famous for its traffic jams but who would expect it to be so bad on Saturday at 7am. We checked-in in the last minute and we waited for announcement of our morning flight with Batik Air. But there was no announcement. Airport staff told us to wait. And we were waiting patiently. Until 3minutes before planned departure we heard the final call. They were calling us for our plane which was about to take off. It was a sprint for life. We made it. We reached Jogja safely.

W Jogjakarcie spędziłyśmy 3 dni. Zatrzymałyśmy się w Whiz Hotel przy Malioboro, czyli w centrum Jogjy. Z hotelu do Prambanan pojechałyśmy autobusem. Dojazd zajął nam godzinę. W porównaniu do autobusów w Dżakarcie, ten jechał wyjątkowo niestabilnie, więc odezwała się moja choroba lokomocyjna. Ledwie dojechałam, ale dałam radę. Chwila odpoczynku przed wejściem, Aviomarin na sensacyjne uczucie w żołądku i poszłyśmy zwiedzać.

We spent just three days in Jogjakarta. We stayed in Whiz Hotel near Marlioboro street, which is in the center of Jogja. From the hotel we took a bus to Prambanan. It took an hour to get there. Comparing to buses in Jakarta this one was being drove not too stable so I got my travel sickness. I barely made it. When we reached Prambanan I needed some time to rest, I took my medicine for my sickness and after a while we entered the temple.
















To nie był najlepszy dzień, żeby jechać do Prambanan. Faktycznie, światło było idealne do zdjęć, ale deszcz dał nam się we znaki. Walczyłam z aparatem, który ciągle łapał krople deszczu. 

It was not the best day for us to visit Prambanan. The light for taking pictures was quite perfect except the rain. I was struggling with my camera lens which was keep catching rain drops. 

Miałyśmy już wychodzić gdy naszym oczom ukazał się taki piękny widok. Zachodzące słońce podświetliło świątynie. Magiczny moment. Nie da się tego opisać. Podczas dość długiej drogi do wyjścia w pewnym momencie się odwróciłam i zobaczyłam jeszcze piękniejszy widok. Warto było przecierpieć deszcz.

We were about to leave when we saw an amazing view. The setting sun lightened the temples. Magical moment. I cannot even find words to describe it. Later, during quite a long way to the exit I looked back once to see even more beautiful view. It was definitely worth it to fight with rain.


Studentom polecam zabierać ze sobą legitymację studencką do takich miejsc. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że gdziekolwiek w Indonezji dostanę studencką zniżkę i w Prambanan niestety zapłaciłam za normalny bilet 234 tys. rupii (ok. 70zł). Następnego dnia w planie miałyśmy Borobudur. Wtedy już się ogarnęłam i dostałam mailem zdjęcie mojej legitymacji. Wystarczyło tylko pokazać dowód, żeby potwierdzić tożsamość i dostałam zniżkę. W obu świątyniach studenci płacą połowę ceny za normalny bilet dla turystów. Miejscowi mają swoją własną, znacznie niższą stawkę. Za to turyści dostają kawę na wejściu w cenie biletu.

I highly recommend all the students to take their student's id cards with them to such places as Prambanan. Honestly speaking, I did not expect at all that I could get student discount in Indonesia. So unfortunately for my budget, in Prambanan I paid a regular price of 234 thousand rupias. The next day we were going to Borobudur. This time I was smarter and I had a picture of my student's id card emailed to me. I just needed to confirm my identity with my id card and I got my discount. In both temples students pay half price of the ticket for tourists. Locals pay their own much lower price. But tourists get a free welcome coffee.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz