Translate

7 sierpnia 2016

Bali - day 1

Moim największym indonezyjskim marzeniem od zawsze było oczywiście Bali. Ta najbardziej popularna wyspa w Indonezji jest wakacyjnym rajem dla turystów, ale nie tylko. Nie należy zapominać, że jest też rajem dla Balijczyków zarabiających na turystach. Tyle ile osób, tyle sposobów na spędzenie wakacji na Bali. Ja zdecydowałam się na wakacje po indonezyjsku.

For years my greatest Indonesian dream has been Bali, the most popular island in Indonesia, which is a paradise destination for tourists. But not only that. It is also a paradise for Balinese making money on tourism. There are many ways to spend your time on Bali. My way was Indonesian way.


Jak stwierdzić, że powoli stajesz się Indonezyjczykiem? Jednym z wyznaczników jest to, że jadąc na Bali, zamiast jak typowy bule leżeć dwa tygodnie na plaży Seminyak, decydujesz się na 4-dniowy szybki rajd przez wyspę... na motorze z kolegą. Bardzo często zapracowani Indonezyjczycy właśnie na taki typ wakacji się decydują. A na motorze dlatego, że na zatłoczonym Bali po prostu tak szybciej się jeździ, a Indonezyjczycy naprawdę nienawidzą korków.

When do you realise that slowly you are becoming an Indonesian? Well, one of the many points from the long list is that when going to Bali, instead of choosing lazy two weeks on Seminyak beach, you prefer the fast 4-day motor trip around the island with a friend. I noticed that quite often busy Indonesians choose this kind of holiday. And motor trip just because on a crowded Bali it is way much faster to get to places. Keep in mind also the fact that Indonesians really do hate traffic jams.


Jak zaplanować takie szybkie wakacje? Indonezyjski sposób planowania to... brak planu! I tak właśnie zrobiliśmy. Spakowaliśmy plecaki, zapakowaliśmy się do samolotu i o 8 rano wylądowaliśmy na Bali. Plan podstawowy zakładał dotrzeć do poleconego nam pensjonatu w Denpasar gdzie czekał na nas motor i gdzie zostawiliśmy rzeczy. W tym przypadku zdecydowałam się polegać na koledze, ale faktycznie jest to jedna z tych rzeczy, których naprawdę żałuję.

How to plan this kind of holiday? Indonesian way of planning is... no planning. And that is what we did. We just packed our backpacks, then packed ourselves on a plane and landed on Bali at 8 o'clock in the morning. Our primary plan was simple – get to a recommended kosan in Denpasar to leave our stuffs and get a motor. I decided to rely on my friend in this case but this is one of the things I regret the most. Seriously.

Dostaliśmy pokój na parterze. Wydawał się dość typowy jak na indonezyjskie standardy i miał nawet łazienkę. W cenie był motor oraz i tak nie planowaliśmy przesiadywać w pokoju, więc zgodziłam się. Jednak później ten pokój okazał się być moim koszmarem. Gdy wróciliśmy wieczorem, zastałam 2 wielkie karaluchy w łazience. Mój kolega odmówił załatwienia sprawy raz a porządnie (serio, to on tam był facetem, a ja spanikowaną dziewczyną!). Jak zwalczyłam te bestie? Wzięłam prysznic i straszyłam je wodą aż uciekły z łazienki pod szafę. To był jedyny sposób, żeby te potwory się zaczęły bać, bo żaden typ hałasu, żadne tupanie nie robiły na nich żadnego wrażenia, a wręcz bezczelnie się na mnie patrzyły z przekąsem. Gdybym miała znowu się decydować, to nie zostałabym tam dłużej niż jedną dobę i raczej pożyczyłabym motor gdzieś indziej i szukała codziennie innego miejsca na nocleg.

We got a room on a ground floor. It seemed pretty much like a typical indonesian standard room with a bathroom. We had motor included and we did not plan to stay much time in that room. So I was fine. But later it appeared to be a nightmare to me. When we came back in the night I found 2 huge cockroaches in the bathroom and my friend refused to deal with them permanently (seriously, he was a man there and I was just a girl who was freaking out!). How to fight those beasts? Oh well... just take a shower and pour on them until they flee under the wardrobe. That was my way. The only way that would make them afraid of me. Because they were completely indifferent to any type of noise I tried to produce. Real beasts. If I were to decide again, I would have never stayed there, I would rent a bike somewhere else and choose a different place for sleep every night.


Na lotnisku zgarnęliśmy darmowe mapki dla turystów i zrobiliśmy szkic planu. Pierwszego dnia zdecydowaliśmy się jechać na południe od Denpasar. Kolega nalegał, żeby najpierw jechać do GWK Garuda Wisnu Kencana Cultural Park. To jest obowiązkowe miejsce dla każdego Indonezyjczyka ze względu na Garudę – godło Indonezji. Tam można też zobaczyć pokazy tańca. Pech chciał, że dojechaliśmy trochę spóźnieni i zobaczyliśmy tylko taniec ze smokiem.

At the airport we found some free tourist maps and we made some plans. On the first day we decided to go to the south from Denpasar. My friend insisted on going to GWK Garuda Wisnu Kencana Cultural Park first. Of course it is a must to see place for any Indonesian. Because of Garuda - Indonesian emblem. In the park you can also see Balinese dance performance. Unfortunately, we got there a bit late and we saw just the last part with the dragon.








Faktycznie obejrzeliśmy tylko jak się bija smoka ścierką. Żałuję oczywiście, bo te pięknie Balijki na pewno dały piękny występ. Spacer po parku można skrócić, bo my zamarudziliśmy trochę za długo. Wejście do GWK było chyba najdroższe z tych miejsc, które odwiedziłam na Bali - bilet kosztował 100 000 rupii (ok. 30zł).

In fact, we have seen only how to beat the dragon with a rag. Of course, I regret because those pretty Balinese must have given great performance. Walk around the park can be actually faster - we wasted too much time wandering around. The ticket here was the most expensive in Bali and it was around 100 000 rupias (around $9).

Później jakoś dojechaliśmy na plażę Balangan. Południowe Bali słynie z wielkich fal, które przyciągają surferów. Tylko stojąc na brzegu byłam naprawdę pod wrażeniem siły i ogromu fal. To była pierwsza plaża, którą zobaczyłam w Indonezji i wtedy byłam naprawdę zachwycona.

Later somehow we managed to get to Balangan Beach. South Bali is quite famous for its huge waves, which makes it a paradise for surfers. Just standing on the shore I was seriously impressed with the power of the sea. It was the first time I saw a beach in Indonesia and at that time I was seriously overwhelmed.




Trzecie miejsce, do którego trafiliśmy to plaża Blue Point. Świetne miejsce na oglądanie zachodu słońca. Na urwisku jest mnóstwo kawiarenek gdzie można sobie odpocząć i z zimnym napojem w dłoni zachwycać się widokiem. Było tam też sporo klubów na nocne imprezy. Jednak my wróciliśmy do Denpasar, bo następnego dnia chcieliśmy wstać wcześnie rano.

The third place that we managed to reach that day was the Blue Point Beach. It is a great place to admire the sunset. The shore is full of little cafes where you can relax with some cold drink and wait for the sunset. There were also some clubs where you can go party in the evening. But we just went back to Denpasar as we planned to wake up early morning the next day.



Pierwszego dnia dużo błądziliśmy, bo nie miałam doświadczenia w nawigowaniu mojego prowadzącego motor kolegi. Nie dotarliśmy do świątyni w Uluwatu, ale i tak udało się zobaczyć większość miejsc, które mieliśmy w pierwotnym planie.


During the first day we were keep getting lost as I had no experience in navigating my driving friend. We missed the temple in Uluwatu but somehow we managed to make this day quite successful and reach majority of the places that we wanted to visit.  

In case you wanted to follow my tour. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz